|
środa, 30 grudnia 2009
...
Twoja mądrość, wrażliwość czy wiedza kryją się w książkach, które czytasz, w ludziach, z którymi przebywasz, w każdej radości i smutku, które codziennie Ci towarzyszą. Jesteś sumą swoich doświadczeń. Jesteś także niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Naucz się rozwijać swoje najlepsze cechy, stawaj się każdego dnia doskonalszy, pełniejszy, bogatszy, szczęśliwszy.
źródło: "Więcej niż sekret"
niedziela, 04 października 2009
Kocham...
nie mam teraz czasu... vs. kocham mam czas
... dużo się razem śmiejemy i... zawsze się dobrze bawimy...
piątek, 04 września 2009
...
Ludzie pracują dzisiaj więcej niż muszą Uważaj na siebie
UWAŻAJ NA SIEBIE zwłaszcza wtedy, gdy chcesz uzyskać coś od ludzi: posadę, lepszą posadę, mieszkanie, pożyczkę, stypendium, wyjazd, poparcie, interwencję załatwienie jakiejś sprawy dla siebie albo dla swoich bliskich.
Żeby nie za wszelką cenę nie za cenę twojej godności:
nieprawdziwe przyjaźnie, prezenty, listy, karteczki z wyrazami pamięci, serdeczności, przyjęcia, przytakiwanie, pochwały, zachwyty, odprowadzanie, przyprowadzanie.
Odgrażasz się, że jak tylko uzyskasz to, o co ci chodzi ...
mylisz się.
Już się nie odegniesz. Będziesz zawsze żebrakiem.
ks. Mieczysław Maliński
poniedziałek, 03 sierpnia 2009
życie na odwrót...
Co jest najśmieszniejsze w ludziach: Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli. — Paulo Coelho
czwartek, 25 czerwca 2009
Bajka o Ciepłym i Puchatym
W pewnym mieście wszyscy byli zdrowi i szczęśliwi. Każdy z jego mieszkańców rozdawał innym coś, czego coraz bardziej przybywało. Wszyscy swobodnie obdarowywali się Ciepłym i Puchatym wiedząc, że nigdy go nie zabraknie. Matki dawały Ciepłe i Puchate dzieciom, kiedy wracały do domu; żony i mężowie wręczali je sobie na powitanie, po powrocie z pracy, przed snem; nauczyciele rozdawali w szkole, sąsiedzi na ulicy i w sklepie, znajomi przy każdym spotkaniu; nawet groźny szef w pracy nierzadko sięgał do swojego woreczka z Ciepłym i Puchatym. Nikt tam nie chorował i nie umierał, a szczęście i radość mieszkały we wszystkich rodzinach. Pewnego dnia do miasta sprowadziła się zła czarownica, która żyła ze sprzedawania ludziom leków i zaklęć przeciw różnym chorobom i nieszczęściom. Szybko zrozumiała, że nic tu nie zarobi, więc postanowiła działać. Poszła do jednej młodej kobiety i w najgłębszej tajemnicy powiedziała jej, żeby nie szafowała zbytnio swoim Ciepłym i Puchatym, bo się skończy, i żeby uprzedziła o tym swoich bliskich. Kobieta schowała swój woreczek głęboko na dno szafy i do tego samego namówiła męża i dzieci. Stopniowo wiadomość rozeszła się po całym mieście, ludzie poukrywali Ciepłe i Puchate, gdzie kto mógł. Wkrótce zaczęły się tam szerzyć choroby i nieszczęścia, coraz więcej ludzi zaczęło umierać. Czarownica z początku cieszyła się bardzo: drzwi jej domu na dalekim przedmieściu nie zamykały się. Lecz wkrótce wyszło na jaw, że jej specyfiki nie pomagają i ludzie przychodzili coraz rzadziej. Zaczęła więc sprzedawać Zimne i Kolczaste, co trochę pomagało, bo przecież był to-wprawdzie nie najlepszy-ale zawsze jakiś kontakt. Już nie umierali tak szybko, jednak ich życie toczyło się wśród chorób i nieszczęść. I byłoby tak może do dziś, gdyby do miasta nie przyjechała pewna kobieta, która nie znała argumentów czarownicy. Zgodnie ze swoimi zwyczajami zaczęła całymi garściami obdzielać Ciepłym i Puchatym dzieci i sąsiadów. Z początku ludzie dziwili się i nawet nie bardzo chcieli przyjmować- bali się, że będą musieli oddać. Ale kto by tam upilnował dzieci ! Brały, cieszyły się i kiedyś jedno z drugim powyciągały ze schowków swoje woreczki i znów, jak dawniej zaczęły rozdawać. Jeszcze nie wiemy, czym się skończy ta bajka. Jak będzie dalej, zależy od Ciebie.
Opracowała: Anna Dodziuk
czwartek, 18 czerwca 2009
poniedziałek, 08 czerwca 2009
Taka ja on
W czerwcu wzięliśmy ślub. Oboje pracujący w ciekawych zawodach, zakochani, szczęśliwi. Odstawiłam tabletki, pragnęliśmy dziecka. Zaczęliśmy się rozglądać za mieszkaniem. Nasze marzenia po kolei miały zacząć się spełniać. Któregoś dnia szef zaproponował, że firma wyśle mnie na szkolenie, pokryje koszty. Miałam nawet dostać podwyżkę. Wszystkie elementy układanki układały się perfekcyjnie. Umówiliśmy się na oglądanie mieszkania. Był poniedziałek. Wtorek. Szef wzywa mnie do siebie i mówi, że to koniec współpracy. Siedziałam w domu przez ponad miesiąc. Byłam w totalnej rozsypce - nie ze względu na samą pracę, ale dlatego, że to oznaczało odłożenie marzeń o dziecku. Nie mogłam znaleźć zatrudnienia. Leżałam w łóżku do 13. Nie robiłam nic. Nie miałam motywacji, żeby wstać i coś zrobić. Cokolwiek. Umyć włosy. Ubrać się. Najgorszy był moment, kiedy mąż zamykał za sobą drzwi, wychodząc rano. Łzy spływały mi po policzku, bo on wychodzi, a ja nie. Uświadamiałam sobie, że nikomu nie jestem potrzebna. Mąż wracał po pracy i pytał, co słychać. Odpowiadałam z wrzaskiem: 'Nic nie słychać, co ma być słychać?! Co mam ci powiedzieć, że kawę wypiłam? Nic poza tym się nie wydarzyło. Nic ważnego, zrozum!'. Podłogi były nieodkurzone. Nie można było otworzyć szafy. Mąż obiad gotował sobie rano sam i zabierał do pracy. Ja nie robiłam nic. Nie jest istotne, jak potoczyły się moje służbowe losy. Dla mnie najważniejsze było to, czego nauczył mnie w tym czasie mój mąż. Któregoś dnia spojrzałam na siebie jego oczami. Zrozumiałam, że nie zwracał uwagi na rzeczy pozbawione znaczenia. Wspierał, podsuwał ogłoszenia. Nie pouczał. Nie robił wymówek, że skoro mam tyle czasu, to mogłabym coś zrobić, np. uprasować. Zrozumiałam, że ja bym tak nie potrafiła. Że oczekiwałabym, że mieszkanie będzie czyste. Że to i tamto. A to przecież nie ma znaczenia. On wracał do domu i zajmował się mną, a nie kwestią nieuprasowanego T-shirtu. Zabierał do kina, na sushi. A poza tym słuchał, słuchał, słuchał, nawet jeśli nie byłam miła. Chcę być taka jak on. To doświadczenie pokazało mi, jakimi nieważnymi rzeczami się zajmowałam do tej pory. Mówiłam, że jego bluza wisząca nie na miejscu mi przeszkadza, bo to dla mnie ważne. Teraz wiem, że to jest bez znaczenia. Najważniejsze jest to, jacy jesteśmy dla siebie. Nasze dziecko urodzi się później, ale dzięki swojemu tacie będzie miało mądrzejszą mamę. Przyjdzie na świat w szanującej się rodzinie. Widocznie tak miało być. Widocznie los zesłał na mnie tę sytuację, żebym się tego nauczyła przed podjęciem najważniejszego w naszym życiu wyzwania.
piątek, 22 maja 2009
piątek, 17 kwietnia 2009
|
Archiwum
Zakładki:
Lubię zajrzeć do
Śmieszy mnie
Vortale/Portale
Warto posłuchać
Warto zajrzeć
Warto żyć dla takich chwil...
Wesprzyj Kliknij
|