Blog > Komentarze do wpisu
Powściągliwość

Żyjemy w czasach, w których zapomniano o wartości powściągliwości w ludzkich relacjach. Do najwyższej rangi podniesiono natomiast spontaniczność. Ma ona kierować ludzkim postępowaniem wobec innych, wchodzeniem w związki z nimi, być miarą szczęścia i miłości. W lansowanym modelu miłości, przyjaźni czy koleżeństwie jest nią tylko to, co rodzi się w człowieku spontanicznie i należy dać temu natychmiastowy wyraz. Panuje moda na tzw. „szczerość”. Mówienie szczerze utożsamia się z mówieniem prawdy. Tymczasem to nie zawsze jest to samo. Tak zwana. „szczerość” może być tylko wylewem, nie poddanych refleksji, złych uczuć w stosunku do drugiej osoby, i nie ma nic wspólnego z prawdą o niej.

Na początku rozważań o miłości prawdziwej, czyli powściągliwej, pragnę zauważyć, iż nie jest ona sprzeczna ze spontanicznymi emocjami związanymi z miłością. Nie neguje faktu, że trzeba coś do kogoś czuć, zakochać się w kimś, by z nim być. Ale uczucia te wraz z popędem seksualnym nie powinny być twórcą ludzkich działań. Są one raczej pięknym tworzywem tych działań. Powinny być podporządkowane refleksyjnemu rozumowi i wyobraźni a, w ostateczności – właściwemu twórcy tj. woli.

Filozofowie tacy, jak Max Scheler, św. Tomasz, Gabriel Marcel i inni, odróżniali miłość emocjonalną od miłości wolicjonalnej. Ta pierwsza pojawia się na długo przed tą drugą. We wczesnych latach życia i w pierwszych etapach miłości królują, jak wiemy z doświadczenia, miłosne emocje. Jednak w prawidłowym rozwoju osoby z czasem pojawia się rozeznanie rozumowe, głębsza refleksja a wraz z nimi miłość wolicjonalna, która powinna przejąć kontrolę nad miłością emocjonalną i objąć rolę jej przewodnika. Powinna stać się twórcą tkającym piękne wzory z cudownego tworzywa uczuć i wrażeń. To ona powinna mówić mi, co mam czynić, co powiedzieć ukochanej osobie, a czego mam unikać, od czego się powstrzymywać, co powściągać ze względu na jej dobro. Miłość wolicjonalna ma tak zasadnicze znaczenie, iż może istnieć bez miłości emocjonalnej, np. miłość bliźniego, z którym nie musi mnie wiązać uczuciowy kontakt, ale któremu winien jestem pomoc i szacunek dlatego, że jest moim bliźnim. Natomiast nie można nazwać prawdziwą miłością samej miłości emocjonalnej bez wolicjonalnej, gdyż spontaniczne kierowanie się wyłącznie emocjami ma na celu gratyfikację własnego ego, a nie dobro drugiej osoby.
Miłość wolicjonalna i dobrze z nią zintegrowana (dojrzała) miłość uczuciowa jest cierpliwa i powściągliwa, nie przeskakuje etapów i nie przyśpiesza naturalnego, stopniowego wzrastania miłości. Najbardziej oczywistym przykładem jest tu powstrzymanie się od współżycia seksualnego, kiedy dwie osoby nie poznały się jeszcze wystarczająco dobrze, nie dojrzały jeszcze psychicznie, duchowo czy materialnie do podjęcia odpowiedzialności za drugiego człowieka i za danie nowego życia.

Powściągliwość równa się także unikaniu słów i zachowań, które mogą ranić drugą osobę lub upokarzać ją, prowadzić do zawładnięcia i panowania nad drugim człowiekiem. Z powściągliwością idą w parze tak niezbędne w miłości wartości jak takt, delikatność, empatia, poszanowanie godności drugiego itd.

Potrzeba takiej formy miłości wypływa też z faktu, że miłość domaga się wolności i nie sposób jej wymusić. Dotyczy to przede wszystkim miłości emocjonalnej. Jak wskazuje angielski psycholog, Conrad Baars, „każda próba wymuszania na mnie miłości bądź też narzucania mi jakichkolwiek form miłosnej ekspresji jest dla mnie czymś złym i szkodliwym. Miłość musi być przyjmowana i dawana w wolności; przymus zabija miłość”. W związku z tym, kierując się prawdziwą miłością, powinienem „ograniczać moje dążenie do dawania i przyjmowania miłości wobec kogoś, kto jest jeszcze do niej niegotowy”.

 

Małgorzata Jałocho

źródło

 

poniedziałek, 09 marca 2009, taki_facet

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl

Fair play. Free Tibet.